„Królewska Republika by Roleski” – 1000 znaków

Wpis jest komentarzem do niedawnej kampanii marki Roleski.

W końcu możemy zobaczyć coś ciekawego, na swój sposób oryginalnego, a zarazem realizującego cele taktyczne, np. prezentację szerokiego portfolio produktowego marki. Myślę też,
że poza wykorzystaniem wielu kanałów dotarcia, sama kreacja stała się „driverem” do dyskusji
i dalszego wsparcia promocyjnego marki nie tylko w branży reklamowej, ale również wśród konsumentów.

Co w tej kampanii może się podobać? Na pewno wykorzystanie różnorodności postaci, które zapewne będą lub mogłyby w późniejszym czasie stanowić coś na kształt bohaterów identyfikowanych z poszczególnymi produktami marki. Następnie muzyka – specyficzna, ale przez to bardziej zapamiętywalna. Niby uniwersalna, ale wielu z moich rozmówców o dobrze się kojarzy i wywołuje trochę pozytywne „mainstreamowe” emocje.

Ponadto prostota, która w porównaniu z przepychem obecnym w reklamach konkurencji i standardowymi ujęciami rodziny, przyrządzającej jakieś potrawy z wykorzystaniem reklamowanych produktów, łamie utarte schematy.
Wrażenie robi też rozegranie kreacji użytej w kampanii (księcia, markiza, hrabiego itd.) na pozostałych nośnikach reklamowych, w tym na stronie internetowej. Taki przekaz, ewidentnie wyróżniający się w kategorii, stanowi to nie lada wyzwania dla konkurencji.

Bohaterowie kampanii Roleski
Źródło: http://bit.ly/1Pvnqtq

Co można przemyśleć?
Proces sprzedaży to jednak coś więcej niż tylko kampania. Zbudowanie szerokiego, wielokanałowego dotarcia to jedno, natomiast „wtargnięcie” do głów konsumentów i zmienienie ich nawyków zakupowych
to coś znacznie innego i trudniejszego. W związku z tym można by:

  • wyeksponować ideę kampanii oraz samych bohaterów Królewskiej Republiki w miejscach sprzedaży w postaci woblerów, zawieszek czy specjalnych stoisk, które spowodowałyby, że idea kreatywna w sposób doraźny pobudzałaby emocje również przy okazji zakupów;
  • poszerzyć przekaz o wskazówki/informacje odpowiadające na pytanie „dlaczego Roleski?” –
    w sensie składu, pojemności, ceny, smaku itd. Są to ważne czynniki, decydujące o wyborze tej czy inne marki wśród 35% konsumentów. Świetnie mogłoby to zostać rozegrane na stronie internetowej,
    która w obecnym kształcie jest po prostu uboga i akcentując jedynie bohaterów kampanii.

Co zrobiłbym koniecznie?

Konsumenci żyją dzisiaj tym, co znajdą w Internecie za pośrednictwem mediów społecznościowych, informacji na portalach typu kwejk.pl, demotywatory.pl, bezuzyteczna.pl itp. Generalnie sieć jest obecnie super istotna i na pewno pozwalałaby napędzać jeszcze bardziej wiralowy czy shockvertisiongowy styl reklam Roleski. Myślę, że mnogość form jakie oferuje Internet pozwalają na dłużej zadomowić się kampanii oraz sprawić, że jeszcze bardziej stanie się ona wizytówką marki.

Tymczasem wpisując w Google słowo „ketchup” firma Roleski nie pojawia się nawet w pierwszych
10 wynikach, a przy frazie „ketchup Roleski” pojawiają się różne strony… tylko nie witryna producenta! Przy wpisach „majonez” i innych jest podobnie. Szkoda.

Myślę, że przy takim budżecie (5,5 mln. zł – takie dane znalazłem w sieci) nie powinno zapominać się
o działaniach wizerunkowych w Internecie, które pozwoliłyby jeszcze bardziej zdominować chociaż
na chwilę tę kategorię. A właśnie takie kampanie, dobrze rozprowadzone i zarządzane wielofrontowo, potrafią na bardzo długo pozostać w pamięci i kształtować emocje klientów tak, jak swego czasu „No to Frugo”.

Autor:
Marcin Gieracz
CEO&Strategy Director
Rubikom Strategy Consultants
609827140
mgieracz@rubikom.pl
www.rubikom.pl