Mały, ale wariat. O komunikacji w startupach cz. 1


Od dłuższego czasu na rynku toczy się dyskusja na temat zasadności zatrudniania agencji public relations przez małe firmy. Głosów w tej dyskusji jest zapewne tyle, ile interesów z posiadania takiego, a nie innego zdania. Gdyby tak jednak zastanowić się dłużej, powinniśmy zadać sobie pytanie o zmieniającą się rolę agencji pr we współpracy z małymi firmami, w szczególności ze startupami.

Agencje pr na polskim rynku radzą sobie coraz lepiej. Po upadku Lehman Brothers, który zmienił całą światową gospodarkę, zmieniło się sporo na naszym krajowym rynku agencji. Pierwszy od dłuższego czasu tak głęboki kryzys sprawił, że mali gracze poznikali z rynku tak szybko, jak się na nim pojawili. Dziś z jednej strony obserwujemy ponowny wzrost ilościowy agencji oraz przychodów, z drugiej coraz większą ich dywersyfikację. Media dodatkowo mówią, że jesteśmy w przededniu kolejnego kryzysu.

Większe agencje pr mają większe zasoby i siłą rzeczy mogą komunikować bardziej wyspecjalizowane usługi. Najwięksi gracze na rynku mają oddzielne departamenty i zespoły specjalistów od komunikacji firm farmaceutycznych, sektora nowych technologii czy motoryzacji. Współpracą firm z agencjami rządzi jedna zasada, która w większości przypadków się sprawdza: duże agencje zatrudniają duże koncerny, małe agencje są zatrudniane przez mniejsze firmy. Bynajmniej nie dzieje się tak dlatego, że liczba osób pracujących przy dużych projektach musi być na tyle duża, że mała agencja nie dałaby sobie rady. W efekcie każdy radzi sobie, jak umie i próbuje znaleźć swoją niszę.

Są pewne nisze, które wymagają szczególnego podejścia. Są pewne firmy, które mają zupełnie inne potrzeby z zakresu pr, niż duże, dojrzałe i rozbudowane organizacje. Chodzi o startupy. Dziś posiadanie startupu jest modne, a rozmawianie o startupach jest na tyle modne, że na łamach poczytnych tytułów biznesowych toczą się dyskusje o tym rynku (patrz niedawna polemika z Erykiem Mistewiczem w serwisie magazynu Forbes). Od ludzi robiących startupy wymaga się wiele, projekt musi być bowiem na tyle innowacyjny, unikalny i przy okazji użyteczny, żeby rynek go zauważył, z niego skorzystał, zapamiętał i oczywiście jeszcze wrócił. Przy okazji dobrze by było, aby zauważyły go też media branżowe, doceniły pozytywnymi recenzjami, a najlepiej zaprosiły na rozmowę. Proste?

Teoretycznie wydawałoby się, że to potrzeby komunikacyjne każdej firmy, nic bardziej mylnego. Praca ze startupem wymaga wsparcia pr od samych narodzin pomysłu po pierwszy rok, dwa jego funkcjonowania na rynku – czy to w formie stałych konsultacji, czy czynnego udziału w realizacji działań komunikacyjnych. Ludzie robiący startupy mają różne kompetencje i doświadczenie. Jedni zrezygnowali właśnie z kariery w dużych, międzynarodowych korporacjach, innych nigdy nie ciągnęło, by „pracować dla kogoś“, a jeszcze inni dopiero co skończyli studia. Nie trzeba zdobyć najbardziej prestiżowej nagrody w swoim obszarze działalności, aby mieć dobry pomysł na startup. Tak samo jak nie trzeba znać się na księgowości, nie trzeba znać się na rynku mediów. Idealną jest sytuacja, w której otwierając swój biznes swobodnie poruszamy się w każdym obszarze działalności. Steve Jobs nie osiągnąłby tak spektakularnego sukcesu, gdyby nie inżynierskie umiejętności Wozniaka. Wozniak z kolei nigdy by nie zaistniał bez wizjonerstwa Jobsa.

Sukces marki Apple ciężko będzie komuś powtórzyć, wracając jednak do tematu komunikacji startupów, warto – jeśli się nie posiada w swoim zespole osoby choć trochę znającej się na komunikacji – skorzystać z usług agencji lub freelancera. Opinia rodziny czy znajomych z Facebooka o pomyśle jest zawsze cenna, ale znajomi nie pomogą, gdy trzeba będzie przygotować ważną prezentację na konkurs, opis pomysłu dla inwestora, szeroko rozumiane treści związane z naszym produktem, a na końcu je jeszcze rozpowszechnić i po czasie przygotować startup do debiutu na NewConnect. To wszystko powinno leżeć w kompetencjach osoby, która zajmuje się szeroko rozumianą komunikacją. Bo komunikacja startupu powinna być rozumiana tak szeroko, jak szerokie jest samo pojęcie komunikacji.

Autor: Joanna Kółkowska / Kolko Communications / www.kolko.com.pl